30 kwietnia 2012

Baniek ogromnych puszczanie :)

Nie wiem czy z tej zabawy większa frajdę miały dzieci czy ja ;) Pisków, krzyków i zachwytów było mnóstwo! A to wszystko dzięki ogromnym bańkom, które udało mi się wyprodukować za pomocą wody zdemineralizowanej, płynu do naczyń, gliceryny, żelatyny, dwóch patyków i bawełnianej tasiemki:

Nie jest łatwo znaleźć przepis na bańkowy płyn, bo każdy specjalista od dużych baniek pilnie strzeże swoich receptur, ale postanowiłam jakoś połączyć to co udało mi się wyczytać. Niestety dokładnej receptury nie będzie, bo trochę eksperymentowałam w trakcie zabawy ale napiszę z czym :)

Zaczęłam od wlania do wiadra 4 litrów wody zdemioneralizowanej (ponoć dużo lepiej się sprawdza niż kranówa):
Do wody dolałam 400ml płynu do naczyń (u mnie FAIRY - podobno najlepszy, więc tutaj już nie eksperymentowałam). Ważne żeby płyn dodawać do wody nie odwrotnie, bo się za bardzo całość spieni, a piana jest nie wskazana!
Do tego jeszcze dolałam dwie łyżki gliceryny. Całość delikatnie wymieszałam i odstawiłam na całą noc, żeby płyn dojrzał (dobrze, żeby postał nawet 24 godziny)

Na drugi dzień przygotowałam sprzęt do puszczania, czyli do dwóch patyczków przywiązałam bawełnianą (koniecznie!) tasiemkę tak jak poniżej:
Patyczki im dłuższe tym lepiej. Ja miałam tylko metrowe, ale na pewno lepiej sprawdziłyby się taki dwumetrowe chociaż. Im dłuższa tasiemka tym większe bańki :)

Ze sprzętem wychodzimy na zewnątrz :) Im więcej przestrzeni tym lepiej. Podobno idealna pogoda do puszczania baniek to czas tuż po deszczu przy pochmurnym niebie. My nie czekaliśmy na deszcz za to sprawdziliśmy, że świetnie się puszcza bańki przy bardzo delikatnym wietrzyku. Im wiatr większy tym trudniej.

Bańki wyszły nam pięknie, ale na początku były trochę zbyt delikatne więc po pierwsze dolałam gliceryny (tym razem już na oko) a po drugie postanowiłam rozpuścić żelatynę (w ciepłej wodzie kilka łyżeczek żelatyny) i dodać do naszego bańkowego płynu. Po takich ulepszeniach byłam już w pełni usatysfakcjonowana efektem :)

Z naszego płynu powstawały długaśne bańkowe tunele:
Które po chwili treningu udało mi się zamknąć w gigantyczne bańki :) W celu zamknięcia bańki trzeba patyczki przybliżyć do siebie.
Bańki robiły niesamowite wrażenie, bo w trakcie lotu zmieniały kształt, mieniły się kolorami tęczy i były naprawdę piękne :)
Na koniec filmik, na którym trochę widać proces produkcji ;)
video
Polecam tę zabawę bardzo, bardzo :) Ja miałam naprawdę dużo frajdy ;)

10 komentarzy:

  1. Suuuper! Może i nam się uda!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiosna rozgościła się już u nas na dobre więc sezon spacerowo-zabawowy został otwarty :)
    W związku z tym chciałybyśmy zaprosić Was i Wasze dzieciaczki do naszej zabawy.
    Wystarczy kawałek chodnika i kreda ;)
    Do wygrania fajne nagrody…
    Może mielibyście ochotę wziąć udział?
    Po szczegóły zapraszam tutaj:
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/03/chodnikowe-graffiti.html

    Z góry przepraszam za spam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetne! `dzięki za przepis!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana,
    a powiedz ile trzeba mieć tego płynu, żeby zanurzyć porządnie sznurek i żeby dobrze wyszły bańki? Bo ja mam płyn i dumam, ile go nalać, czy wiaderko, czy nie, czy to musi być szerokie naczynie, czy nie?

    Pucia

    OdpowiedzUsuń
  5. Pucia, my zrobiliśmy z 4 litrów wody i to było akurat, tzn. na jakieś 2-3 dni zabawy :) (wody dość szybko ubywa). A do puszczania to wiadro albo jakaś miska, tak z 20cm średnicy podstawy minimum.

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdzie można kupić glicerynę?

    OdpowiedzUsuń